piątek, 27 stycznia 2012

Strefa Bąków czyli na wesoło pokój Zuzi:)

Jak już wspominałam pokój mojej córeczki jest zielono-popielaty z białymi mebelkami. Zawsze podobało mi się zestawienie ciemnego szarego z białym, a że to pokój małego dziecka dodaliśmy zielony, żeby było weselej. Od samego początku uciekałam od typowo różowego koloru (choć pastele są piękne). Myślę, że i tak przed 'różowym' nie ucieknę;)Czeka mnie ten etap prędzej czy później;)Teraz nachodzi mnie na biel z dodatkami albo delikatny pastelowy róż-ale to za parę miesięcy jak Zuzia urośnie i będę robiła kolejne przemeblowanie:)Jeszcze ramki czekają na wypełnienie (bo szewc w dziurawych butach chodzi i musi czekać aż zdjęcia się naświetlą;)i przywieszenie. Zainspirowana wystrojem pokoików dziecięcych zrobiłam papierowe kwiaty, które zagościły w pokoju Zuzi tuż nad oknem i na Ike'owskiej lampie:)Myślę jeszcze nad ubrankami (czyt. poszewkami) na poduchy. Muszę jakoś przełamać tą zieleń, która chyba zbyt mocno zdominowała ten mały pokoik;)

Brrr a na polu tak zimno się zrobiło...Skrzypi mróz. Z jednej strony zachęca do spacerów a z drugiej pod ciepły kocyk i pyszną kawunię:)A na dniach pokażę mój mini mini ogródek w domu, który na dodatek zakwitł i pięknie pachnie:)
Udanego, spokojnego weekendu Wam życzę!
Kasiarzynka

środa, 25 stycznia 2012

Minki mojej dziewczynki

Kiedy wyjdzie słońce?Mam nadzieję, że niebawem, bo pogoda jest iście przygnębiająca...Dobrze, że mam takie Słoneczko w domu:)
A w niedzielę wypiekałam cynamonowe kruche ciasteczka z przepisu Dorotki:) Podaję linka do przepisu http://mojewypieki.blox.pl/2011/12/Kruche-cynamonowe-gwiazdki-w-mlecznej-czekoladzie.html Wyszły pyszne i znikły bardzo szybciutko!

Następnym razem uchylę rąbka pokoju mojej córeczki. Co rusz przeglądam blogi z inspiracjami. Co chwilkę mogłabym coś zmieniać. Pokój jest  popielato-zielony z czerwonymi i białymi dodatkami. Jeszcze mi się podoba, ale koncepcje bardzo szybko mi się zmieniają;) Zmiany będą następowały wraz z wiekiem, więc się cieszę. Ale to już następnym razem...:)

Kasiarzynka

czwartek, 19 stycznia 2012

Kwiatki, bratki i stokrotki...:)

Zastanawiam się, jak to jest...Kiedyś, jeszcze jakieś 1,5 roku temu mogłam nie mieć w domu ani jednego kwiatka!Skutecznie i usilnie pozbywałam się każdego, jaki wpadał mi w ręce, oddając je moim Rodzicom. Nie wiem teraz dlaczego,ale nowoczesny styl urządzania mieszkania kojarzył mi się bez jakiejkolwiek roślinności!?Teraz nie wyobrażam sobie mieszkać bez widoku roślin, kwiatów...Kwiaty świadczą o tym, że mieszkanie ma swoich domowników, że ktoś w nim mieszka...Pielęgnując je, odwdzięczają się kwitnąc i ciesząc nasze oczy:)Do takich wniosków doszłam całkiem niedawno, ale cieszę się, że dojrzałam do takiego przemyślenia:)Od dwóch miesięcy pomalutku gromadzę swoje roślinki...Nie ma ich narazie za dużo i raczej są to mało wymagające roślinki - NARAZIE...:)Już mam w głowie gatunki roślin, którymi chciałabym wypełnić swoje parapety, albo mebelek w kuchni. Wszystko stopniowo. Koniecznie muszę wziąść od moich Rodzicieli kilka sadzonek i kwiatki na szczepki...Oni wyjątkowo dbają o kwiaty- Mateczka tworzy piękne, kolorowe rabatki, które cieszą oczy aż do późnej jesieni a Tateczek pielęgnuje swoje piękne storczyki i inne bujne 'czuprynki' na parapetach. Ja zdecydowanie też tak chcę!:)Wraz z wiosną przybędzie w moim mieszkanku więcej kwiatuszków a balkonik mały, bo mały, ale za to będzie musiał udźwignąć ciężar moich pomysłów-będzie kolorowo i miło!:)Drewniane skrzynki, kosze, ceramiczne donice...Rozmarzyłam się...:)
Przepraszam Was za niezbyt dobrą jakość zdjęć,ale Mężulek mój 'ożenił' mnie ze swoim aparatem a ja niezbyt dobrze sobie z nim radzę;)Za dużo przycisków, ustawień itp;)Chyba muszę jak przystało na żonę fotografa wybrać się do niego na warsztaty i co nieco podszkolić swoje techniki:) Do usłyszenia wkrótce!

Kasiarzynka
Ps. Chuchajcie i dmuchajcie, żeby już była wiosna:)

niedziela, 15 stycznia 2012

Budyniowa niedziela

Dzisiaj poszłam zdecydowanie na łatwiznę. Deser był prosty- budyń z opakowania, tylko mleko i gotowe:)Chyba dlatego, że zmęczona jestem po nieprzespanej nocy i nie mam głowy do wymyślania. Zuzi przeziębienie dało się we znaki, no i nam też;)

Na wierzch budyniu poszły w ruch moje ulubione owoce i suszone śliwki. Mmmm...Jest to dla mnie alternatywa zamiast słodyczy, które uwielbiam. Niedziela mija leniwie...Zapach z świeczuszek umila nam wspólny odpoczynek:)Jeszcze tylko czeka mnie zrobienie chlebka na poniedziałkowe śniadanko i można iść spać:)Pewnie z Mężulkiem zapuścimy jakiś filmik. Oglądaliście 'O północy w Paryżu' W. Allena?

Miłego wieczoru!
Kasiarzynka

sobota, 14 stycznia 2012

Trochę z innej beczki...

Dzisiaj przedstawiam Wam swoje podstawowe kosmetyki, które używam do codziennej pielęgnacji. Moja skóra na twarzy jest bardzo wymagająca. Odkąd pamiętam miałam problemy z cerą, myślałam, że ten problem nigdy mnie już nie minie, a jednak..:)Wcześniej stosowałam typowe kosmetyki na problemy ze skórą zawierające kwas salicylowy, czyli wysuszające, różnego rodzaju matujące kremy(a i tak twarz mi się świeciła). Sięgałam również po drogie kosmetyki dermatologiczne(nie pomagało nic). Dzisiaj stwierdzam, że było tego zdecydowanie za dużo. Uwierzcie mi, nadmiar kosmetyków również może szkodzić!



Po lewej stronie krem z Bandi Cosmetics z kwasem migdałowym. Stosuję go codziennie wieczorem-skóra po nim jest dobrze nawilżona, miękka, zdecydowanie pory się zmniejszyły. Nie należy on do najtańszych(z przesyłką zapłaciłam ok. 80 zł).Niczym go zaczęłam stosować byłam 4 razy u kosmetyczki na oczyszczaniu twarzy i zabiegu z kwasem glikolowym(zdecydowanie po tym zabiegu zniknęły moje problemy z cerą-skóra przestała się świecić, stała się gładka, zniknęły wszelkie blizny potrądzikowe i zmniejszyły się pory). Warto wybrać się do dobrej kosmetyczki i doradzić się. Ja po tych wszystkich zabiegach stosowałam krem z kwasem glikolowym dla podtrzymania skuteczności zabiegu z serii Jadwiga. Bardzo byłam z niego również zadowolona. Trzeba pamiętać, że tego typu zabiegi można wykonywać tylko w porze jesienno-zimowej. Nie jestem kosmetyczką i nie znam się dobrze na kosmetykach, to są wyłącznie moje doświadczenia-może komuś się przydadzą:)Teraz jednak mój kolejny zakup kremu dokonam poprzez Biochemię Urody. Mają w sprzedaży serum z kwasem migdałowym i za niewielkie pieniądze!Kosmetyki wykonuje się samemu w zaciszu domowym:)Sprawdźcie sobie recenzję na blogach poświęconych typowo kosmetykom...Po prawej stronie płyn micelarny z AA do skóry wrażliwej-bardzo dokładnie oczyszcza resztki makijażu z twarzy, szyi i dekoltu. Mam jeszcze tonik ogórkowy z Ziaji, który również stosuję. Nadaje się do mieszanej skóry i bardzo ładnie pachnie. Właśnie przez świeży zapach lubię go stosować w lecie, w trakcie dnia, do odświeżenia skóry.
To małe żółte pudełeczko to balsam z woskiem pszczelim z AVON-u. Kupiłam go w jakiejś przedświątecznej ofercie za 9,90zł. Rewelacyjnie odżywia usta, likwiduje suche i popękane usta, świetnie nadaje się na zimową porę.



Do oczyszczania twarzy używam zazwyczaj pianek. Są delikatne i dokładnie oczyszczają skórę. Moja wcześniejsza była z Tołpy Strefa T, aktualna zakupiona została w Rossmannie, za niewielkie pieniądze. Efekt bardzo podobny:) I mój ulubieniec wszechczasów;)czyli pasta wybielająca do zębów BLANX. Od czasu do czasu,  kupujemy z Mężulkiem właśnie tą pastę. Muszę przyznać, że przy regularnym stosowaniu pasta rozjaśnia zęby o 2,3 tony napewno (tak było w naszym przypadku). Nie można jej stosować non stop, bo może usuwać szkliwo, dlatego warto stosować ją naprzemian z pastą, którą normalnie stosujecie. Pastę można dostać w aptekach w cenie 25-35 zł (zależy od pojemności). Dostępna jest w kilku rodzajach. My używamy Classic i Med (dla palących, choć nie palimy;)


W czasie ciąży zdecydowanie bardziej wysuszała mi się skóra na całym ciele- tutaj po testach innych balsamów do ciała wygrał balsam z Neutrogeny. No i cellulit...:/Każdy go właściwie ma-mam i ja;)Nie stosowałam w tej kwestii za wiele preparatów,ale skuteczny okazał się (tutaj ważna jest regularność w stosowaniu)serum wyszczuplające z Tołpy. Faktycznie zmniejsza widoczny cellulit (3 m-ce stosowania), wygładza skórę i zmniejsza obwód ud. Jego konsystencja jest dosyć lepka, ale tylko odczuwalne przy nakładaniu. Jeszcze lepsze efekty takich specyfików są, jeśli jesteśmy aktywni!Uwierzcie mi, wystarczy kilka "nożyc" dziennie;)Ja dodatkowo stosowałam bańki chińskie:)Osoby jednak z kruchymi naczynkami nie mogą ich stosować...


I ostatnia rzecz, czyli co używam, żeby jeszcze ładniej wyglądać;) Jest to podkład mineralny z Loreal i jest to zdecydowanie mój numer 1 od kilku lat. Efekt dozujecie sobie sami-od lekkiego do całkiem mocnego krycia.Jeszcze niczym moja cera doszła do 'normalności' to używałam tego podkładu i naprawdę dobrze radził sobie z moimi 'przyjacielami';)Ja nie lubię testować podkładów innych marek, poprostu boję się, że wybór będzie nietrafny i szkoda mi inwestować. Tu mam swój, dobry, sprawdzony, może nie najtańszy, ale wystarcza mi na pół roku codziennego stosowania. No i do tego korektor mineralny z Maybelline:)Stosuję na wszystko;)na niezapowiedzianych 'gości', na cienie pod oczami, na powieki, żeby wyrównać koloryt.


Jeeeny,ale się spisałam...Ale jak każda dobrze szanująca się kobieta potrafię znaleźć czas dla siebie, na pielęgnację swojej twarzy i ciała. Lubię pójść do Rossmanna czy innej drogerii i pomaziać sobie dłonie różnymi mazidłami;)Lubię zanurzyć się w wannie wypełnionej po brzegi pianą, lubię malować sobie w szlafroku paznokcie;)Jak to mawiają w zdrowym ciele, zdrowy duch!

Być może ten post komuś się przyda-mam nadzieję:)A jakich Wy używacie kosmetyków do pielęgnacji?Co Wam pomaga w walce z cellulitem?
Tymczasem kończę swoje pisanie, choć mogłabym jeszcze, ale Mężulek się niecierpliwi;)Zuzia w końcu zasnęła, męczy Ją przeziębienie. Mam nadzieję, że jutro już będzie lepiej...:)

Enjoy!
Kasiarzynka

wtorek, 10 stycznia 2012

Szaro, buro i ponuro...

Pogoda nie nastraja do wielkich wyjść i przechadzek. Jest brzydko i szaro, choć dobra dawka świeżego powietrza każdemu dobrze zrobi:)Polecam spacer z kijkami nordic walking - świetnie podnoszą kondycję i nie męczą;)My nasze dostaliśmy w prezencie ślubnym, w Nowym Roku jeszcze nie miałam okazji z Mężulkiem się z nimi wybrać z racji moich przeziębień (już jest lepiej) i Mężulka pracy. Być może w najbliższy weekend uda nam się wybrać w jakieś przyjemne, spokojne miejsce w naszej okolicy i pospacerować:)Już od kilku dni a nawet tygodni brakuje wszystkim słońca-zdecydowanie przydałaby się terapia światłem!Ludzie są szarzy i pędzą w jakimś kierunku, nie ma spacerowiczów, dzieci bawiących się na podwórzu, rowerzystów itp. Niech już będzie wiosna! U mnie w domku bez wielkich zmian. Sobota miała być wielkim dniem sprzątania a okazała się wielkim dniem leniuchowania u moich Rodziców na wsi:)Wczoraj zaczęłam sprzątać w półkach kuchennych, zrobiłam dwa prania i zaczęłam przeglądać pudełka i kosze, które aż się proszą o segregację;) Cały czas myślę nad zmianami w mojej kuchni...Niestety całkowita jej wymiana na lepsze musi trochę jeszcze poczekać. Na ścianach widnieją resztki boazerii a meble są drewniane, stare i brzydkie, choć już zdążyłam się do nich troszkę przyzwyczaić. Myślę nad wymianą gałek, przy okazji wizyty w Ikei, odświeżeniem choć ścian na wiosnę (grubszy remont typu płytki, gipsowanie musi poczekać)i wymianą kilku drobiazgów. Niedługo pokażę jakieś zdjęcia ze swoich poczynań. Wiem, wiem ostatnio też obiecywałam zdjęcia i nic, ale postaram się poprawić:)

Enjoy!
Kasiarzynka

piątek, 6 stycznia 2012

Bez zmian

Witajcie,

Dzisiaj nie wiele...Choroba za bardzo mnie wymęczyła:/Nic nie zrobiłam pożytecznego i źle się z tym czuję. Większość dnia to łóżko, herbata, lekarstwa i laptop (przeglądanie blogów). Zdecydowanie to już nałóg!Codziennie zaglądam na moje ulubione strony i z wielką przyjemnością czytam nowe posty:)Jutro sobota-dzień wielkich poświątecznych porządków-mam nadzieję, że lepsza kondycja (taką zakładam) mi w tym pomoże!Tymczasem uderzam w kimono, bo wciągnęłam się wczoraj z Mężulkiem w nocne rozmowy, i poszłam przez to spać o 3:30;)


A jak Wam minął dzisiejszy dzień?

Enjoy!
Kasiarzynka

czwartek, 5 stycznia 2012

2:1 dla przeziębienia...

Witajcie,

Fatalny dzień. Rozszalał się wiatr na dobre. Wszystko mnie boli i ogólnie słaba jestem, najchętniej leżałabym cały czas w łóżeczku, ale mój mały człowieczek  jest pełen energii i chęci do zabawy;)więc muszę przemęczyć do powrotu Mężulka. Zaopatrzyłam się dzisiaj rano w nowy zestaw witamin i wspomagaczy. Wszystko bezpieczne podczas karmienia piersią. Wyobraźcie sobie, że w okolicznych aptekach, które odwiedził mój Mężulek nie było maseczki ochraniającej na twarz w przypadku choroby!Specjalnie taką potrzebowałam, żeby nie narażać Córci na infekcje. W końcu dostał, ale w sklepie, gdzie sprzedają farby;)Nie wygląda może zbyt ciekawie, ale liczy się efekt...Tymczasem walczę dalej z przeziębieniem:/
Szałwia świetnie nadaje się do płukania bolącego gardła
Oto i ona - maseczka w całej okazałości;)


Enjoy!
Kasiarzynka

środa, 4 stycznia 2012

Przeziębienie:/

Ni stąd, ni zowąd dopadło mnie przeziębienie:/ Wapno, wit. C i chlorochinaldin poszły w ruch. Mam nadzieję, że to chwilowe i juto obudzę się bez bólu gardła. Tymczasem jestem już w łożeczku i popijam ciepłą herbatkę. Obok Mężulek leży zmęczony po całym dniu pracy i patrzy mi na ręce, kiedy skończę, żeby On mógł odwiedzić swoje ulubione strony/portale:)Zuza po ostatnich bólach dziąsełek i emocjach związanych z Sylwestrem zasnęła bez problemu:)
Oj wietrznie dzisiaj było
Mój kalendarz
Zuzolek na brzuszku











 Tymczasem idę spać!

Enjoy!
Kasiarzynka

Nowy Rok - nowe wydarzenia, nowe postanowienia

Witajcie,

 W końcu udało się. Do napisania posta zabieram się już od Świąt. Zawsze wydawało mi się, że jak będę na urlopie macierzyńskim to będę miała czas na wszystko, niestety rzeczywistość okazała się inna;)Mała Zuzanka to ogromny pochłaniacz czasu, który chce, żeby Mamusia cały czas przy Niej była, więc gotowania, prania, sprzątania zostawiam na wieczór, kiedy wraca Mąż z pracy. Przez cały dzień chłonę pomysły, lecz kiedy przychodzi wieczór i czas sprostać domowym obowiązkom, realizacja moich zamierzeń nie do końca mi wychodzi. Dlatego wraz z Nowym Rokiem zaopatrzyłam się w porządny kalendarzyk(zdjęcia next time, jak uporam się z aparatem;)i w nim zapisuję pomysły, które mi świtają co rusz w głowie...Lista robi się coraz większa.Już nie doczekam się zakupów w Ikei, które mi Mąż obiecał:)Uwielbiam ten sklep, zawsze jadę tam z długą listą, a już po wyjściu ze sklepu tworzy się nowa;)Właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że zakwalifikowałam się na specjalistyczny kurs-jest to wspaniała wiadomość, tym bardziej, że czekałam na nią dwa lata!Czeka mnie intensywny maj i lipiec no i rozłąka z Rodziną:(ale o tym narazie nie myślę! Właśnie Zuzka zasnęła, więc idę wyciągnąć jakieś mięsko z zamrażalki na obiad:)No i oczywiście trzymam się swoim postanowieniom-trzeba zgubić zbędne kilogramy z czasu ciąży i wrócić do dawnej kondycji, bo mimo środka zimy, wiosna zbliża się dużymi krokami...

Enjoy!
Kasiarzynka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...